Zamknięcie szopki w Ptaszkowej. Po 11 latach padły słowa: „Za rok się nie zobaczymy”
Niedzielny wieczór, ostatnie dni sezonu i wpis w mediach społecznościowych, który poruszył mieszkańców całego regionu. Kamil Jurczyński – inicjator i główny twórca świątecznej atrakcji – poinformował, że tegoroczna edycja szopki była najprawdopodobniej ostatnią.
W krótkim, ale bardzo osobistym komunikacie napisał wprost, że wszystko ma swój początek i koniec, a najważniejsza jest rodzina. Podkreślił, że realizacja projektu przez lata odbywała się ogromnym nakładem pracy, czasu i energii – często „kosztem rodziny”.
Najmocniej wybrzmiało jedno zdanie: „W kolejnym roku się nie zobaczymy”.
Dla wielu osób była to informacja trudna do przyjęcia. Przez lata przyzwyczaili się bowiem, że od świąt Bożego Narodzenia aż do początku lutego w Ptaszkowej czeka na nich wyjątkowe miejsce pełne światła, muzyki i świątecznego klimatu.
Wpis, który poruszył setki osób
Opublikowany na Facebooku wpis Kamila Jurczyńskiego wywołał falę komentarzy. Internauci dziękowali za lata pracy, za serce włożone w tworzenie niezwykłej atmosfery i za to, że atrakcja była dostępna dla wszystkich – zupełnie za darmo.
„Dziękujemy za te wszystkie lata”, „To było magiczne miejsce”, „Szkoda, ale rozumiemy” – to tylko niektóre z setek reakcji, jakie pojawiły się pod postem.
Autor szopki zaznaczył, że decyzja nie była łatwa, ale dojrzała przez lata. Rosnące koszty, ogrom pracy organizacyjnej oraz coraz większe obciążenie sprawiły, że dalsze kontynuowanie projektu w dotychczasowej formule stało się bardzo trudne.
W przekazie można jednak wyczuć nutę niejednoznaczności – nie padły słowa o definitywnym końcu na zawsze. Raczej o przerwie i potrzebie odpoczynku.
Fenomen szopki w Ptaszkowej
Szopka Jurczyńskich nie była zwykłą, osiedlową dekoracją. Z roku na rok rozrastała się, zyskiwała nowe elementy i przyciągała coraz większe tłumy. Na prywatnej posesji powstawała prawdziwa świąteczna wioska pełna iluminacji, figurek, świateł i muzyki.
Sercem projektu była tradycyjna szopka z żywymi zwierzętami – miejsce, do którego odwiedzający kierowani byli w pierwszej kolejności. Dla dzieci było to spotkanie niemal jak z żywej kartki bożonarodzeniowej, dla dorosłych – powrót do wspomnień i tradycji.
Atrakcja działała zawsze sezonowo – zazwyczaj od 25 grudnia do 2 lutego. Data zamknięcia nie była przypadkowa. W polskiej tradycji 2 lutego, święto Matki Bożej Gromnicznej, symbolicznie kończy okres bożonarodzeniowy.
Przez lata do Grybów i okolic przyjeżdżali goście nie tylko z regionu, ale także z innych części Małopolski. Wielu traktowało wizytę w Ptaszkowej jako stały punkt zimowych wyjazdów z rodziną.
Po 11 latach gasną światła. Koniec szopki Jurczyńskich
Tegoroczny sezon dobiegł końca tak jak zawsze – na początku lutego. Tym razem jednak jego zakończeniu towarzyszy świadomość, że światła mogą już nie zapalić się ponownie. Decyzja rodziny Jurczyńskich to przede wszystkim przypomnienie, że nawet najpiękniejsze inicjatywy mają swoją cenę – czas, zaangażowanie i energię ludzi, którzy je tworzą.
Mieszkańcy regionu z wdzięcznością wspominają 11 lat niezwykłej tradycji. I choć słowa „za rok się nie zobaczymy” brzmią bardzo stanowczo, wielu ma nadzieję, że może kiedyś – w innej formie i w innym czasie – magiczne światła jeszcze powrócą do Ptaszkowej.
Na razie pozostaje powiedzieć jedno: dziękujemy i… do zobaczenia.
